Dwóch autorów napisało nowe thrillery, których akcja rozgrywa się w Nowym Jorku. Malują zupełnie odmienne obrazy miasta.


Jak kręcić filmy o świecie, w którym już się nie żyje? W miarę jak artyści się starzeją i odnoszą coraz większe sukcesy, jeśli mają szczęście i jedno, i drugie, nieuchronnie oddalają się coraz bardziej od codzienności, środowiska, w którym wciąż żyje większość ludzi, którzy odnieśli sukces. Nie stanowi to większego problemu, jeśli kręcisz filmy, których akcja rozgrywa się na statkach kosmicznych lub w odległej przeszłości, ale gdy sceneria ma być znajoma, rozdźwięk między ich wszechświatem a naszym może być rażący.
„Highest 2 Lowest” Spike’a Lee’a to nominalnie historia bogatego producenta muzycznego (Denzel Washington), który musi podjąć decyzję, czy warto poświęcić swoją fortunę, by ratować życie syna swojego najstarszego przyjaciela. Ale jasne jest, że to, co angażuje Lee, to możliwość podążania za protagonistą ulicami Nowego Jorku i nadrobienia zaległości. Podobnie jak Lee, postać Washingtona jest legendą w swojej dziedzinie, otoczoną hołdami dla pionierów, którzy go inspirowali; obraz Jeana-Michela Basquiata, oddający hołd obrazowi Charliego Parkera „Now's the Time”, wiszący w mieszkaniu Washingtona, jest kopią z prywatnej kolekcji sztuki Lee. Ale wszystkie te postacie pochodzą sprzed narodzin Washingtona, a raczej Lee, i choć jego taras oferuje wspaniały widok na Manhattan i centrum Brooklynu, podkreśla to, że mieszka on dosłownie w wieży, wysoko ponad ludźmi, których gusta kiedyś ukształtował.
Polowanie na porywacza, którym okazuje się wschodząca gwiazda rapu Yung Felon (w tej roli wschodząca gwiazda ASAP Rocky), prowadzi Davida Kinga z Waszyngtonu po całym mieście, przez zatłoczone wagony metra i ulice zatłoczone paradami, a Lee radośnie podąża za nim, aż do apartamentu o numerze A24 — dystrybutora kinowego Highest 2 Lowest i znaku, że Lee powrócił do swoich niezależnych korzeni. Film jest zbyt luźny i zbyt leniwy, by zagrać jako thriller, jakim miał być; to spacer po starej dzielnicy, a nie wyścig z czasem. Ale to głównie dlatego, że przepełnia go miłość reżysera do miasta, które zawsze nazywał domem. Na premierę filmu w Cannes ubrał się od stóp do głów w barwy Knicksów, aż po okulary w niebieskich oprawkach z pomarańczowymi oprawkami. Pytanie tylko, czy zamówił je na tę okazję, czy już posiadał własną parę.
Darren Aronofsky również urodził się i wychował na Brooklynie, a jego najnowszy film, „Caught Stealing” , to również thriller z tykającym zegarem, który jest jednocześnie peanem na cześć Nowego Jorku. I podobnie jak film Lee, film Aronofsky'ego jest stylizowany na powrót do korzeni. Historia upadłego barmana (Austin Butler), który zostaje uwikłany w śmiertelną walkę między rosyjskimi i chasydzkimi gangsterami, przenosi się z Lower East Side do Chinatown (gdzie rozgrywa się akcja „Pi” Aronofsky'ego), przez Brighton Beach (gdzie rozgrywa się jego kontynuacja, „Requiem dla snu” z 2000 roku), po Flushing Meadows, śledząc wesela i kolacje szabatowe. Ale to nie jest dzisiejszy, wyremontowany i przyjazny turystom Manhattan. Akcja filmu, opartego na powieści Charliego Hustona o tym samym tytule, rozgrywa się pod koniec lat 90. XX wieku, kiedy to niedawno ponownie wybrany burmistrz Rudy Giuliani wypowiedział wojnę wybijanym szybom i degradacji Times Square. W pierwszej scenie filmu Hank, grany przez Butlera, nalewa darmowe shoty dla grupy studentów, aby powstrzymać ich przed tańcem na zapleczu jego baru, by nie narazili się na próbę Giulianiego, by stłumić nocne życie miasta poprzez zastosowanie tajemniczego prawa karnego, które nakłada grzywny na lokal bez licencji zezwalającej na ruch w rytm muzyki więcej niż trzem osobom jednocześnie.
To mniej więcej ostatni raz, kiedy Hank jest w stanie powstrzymać kogokolwiek lub cokolwiek przed przeprowadzką. Kiedy jego sąsiad z irokezem, Russ (Matt Smith), wyjeżdża z miasta, Hank zgadza się zaopiekować jego kotem przez kilka dni. Zadanie to nie kręci go i ledwo potrafi o siebie zadbać, ale wydaje się, że robi to korzystne wrażenie na jego dziewczynie Yvonne (Zoë Kravitz), która zaczyna się zastanawiać, czy ich związek kiedykolwiek stanie się poważny. Ale kiedy Hank natyka się na dwóch rosyjskich gangsterów (Jurij Kołokolnikow i Nikita Kukuszkin) pukających do drzwi jego sąsiada, biją go tak okrutnie, że traci nerkę, a wkrótce ucieka przed nimi i dwoma bezwzględnymi chasydami (Liev Schreiber i Vincent D'Onofrio), którzy najwyraźniej polują na to samo tajemnicze stworzenie, co Rosjanie.
Jako gwiazda baseballu ze szkoły średniej, której karierę przerwał tragiczny wypadek samochodowy, Butler ma swobodny krok sportowca z Północnej Kalifornii i wrażliwą szczerość mężczyzny, który wciąż codziennie dzwoni do matki, żeby porozmawiać o tym, jak Giants radzą sobie w tym sezonie. Ale tak jak Hank tkwi w żałobie po tym, co mogło się wydarzyć, Aronofsky nakręcił film, który głęboko tkwi w przeszłości. Nieprzypadkowo umieścił akcję w 1998 roku, kiedy ukazał się film „Pi” . To tak, jakby wspominał ostatni raz, kiedy mógł poruszać się po świecie niezauważony, kiedy mógł zamknąć bary o 4 rano i obudzić się w zagraconym mieszkaniu z łykiem zimnego piwa. To nostalgiczny moment za czasami, kiedy Manhattan wciąż miał trochę brudu do posprzątania, ale jednocześnie ukazuje ten obskurny, niebezpieczny czas jako okres, przez który trzeba przejść, aby dotrzeć do czegoś lepszego, a nie miejsce, w którym ktokolwiek chciałby zostać.
„Caught Stealing” jest o wiele mniej chaotyczny i egocentryczny niż „Highest 2 Lowest” . Aronofsky każe swoim bohaterom przechadzać się obok starego stoiska Kim's Video; Lee umieściłby całą scenę w sklepie i zatrzymał się na zdjęciu swoich ulubionych wypożyczonych filmów. Ale ta efektywność ma swoją cenę. Nie ma nic tak pełnego entuzjazmu, jak moment, w którym Lee zatrzymuje film na występ nieżyjącego już legendy salsy, Eddiego Palmieriego, lub przełamuje „czwartą ścianę”, by dać fanom Red Sox do zrozumienia, co o nich myśli. Nowy Jork Aronofsky'ego jest zachowany za szkłem, ale Lee wydaje się bardzo żywy.