Spotkania fotograficzne: Arles tętni życiem i energią

Edycja Rencontres de la photographie d'Arles w 2025 roku nie jest wyjątkiem, z wyjątkowym programem, którego kuratorzy doskonale zrozumieli pilną potrzebę zaprezentowania kobiet i umożliwienia im wyrażenia siebie. Ta edycja kroczy cienką, ale mocną ścieżką. Niczym akrobaci z zespołu Gratte Ciel, którzy dają delikatny i poetycki występ nad publicznością w noc otwarcia festiwalu. Następnie Nan Goldin, wielka amerykańska fotografka i diwa całego pokolenia młodych fotografów, nadaje ton, wchodząc na scenę starożytnego teatru, aby odebrać nagrodę Women in Motion Award for Photography-Kering. Śmieje się z otrzymania tej nagrody, mimo że ledwo chodzi, i ostrzega nas: „Zostańcie, mam niespodziankę”.
Straszliwy wiatr wieje przez teatr. Akrobata omal nie upada. Syn Sebastião Salgado, wielkiego francusko-brazylijskiego fotografa, który zmarł w maju ubiegłego roku, emocjonalnie przypomina nam o zaangażowaniu swojego ojca. Następnie Nan Goldin powraca na scenę w towarzystwie pisarza Edouarda Louisa. Zmiana atmosfery. Proszona jest cisza. Za nimi, przerażające obrazy terytorium palestyńskiego spustoszonego przez trwający od wielu miesięcy konflikt. Fotograf i pisarz odczytują tekst potępiający wojnę prowadzoną w Strefie Gazy przez Izrael i wzywający do działania. „Nie klaszczcie, działajcie”. Rozlegają się okrzyki gniewu. Tłum skanduje hasła „Wolna Gaza”. W przeciwieństwie do burżuazyjnej, swobodnej i jednomyślnej edycji, festiwal może się rozpocząć.
Tegoroczne Rencontres koncentruje się głównie na zaangażowaniu i zajmowaniu stanowiska. Fotografowie amatorzy i artyści międzynarodowi kierują wzrok na niewidzialne populacje na całym świecie, od Australii po Brazylię, od Karaibów po Amerykę Północną, dając świadectwo w szczególności wciąż widocznych blizn kolonizacji. Kobiety są w centrum uwagi. I szerzej, kwestionują relacje dominacji oraz archetypy i przemoc ról płciowych. Dlatego Camille Lévèque, poszukując ojca, mówi o rodzinie. Jej prace łączą to, co intymne, z tym, co uniwersalne. Bawi się w odnajdywanie zdjęć, które ukazują nieobecność jej własnego ojca. W tej brutalnej i oczyszczającej grze to właśnie kajdany jednojądrowej rodziny eksplodują.
W tym samym duchu znajdujemy przepiękną wystawę amerykańskiej fotografki Erica Lennard, z obrazami „Kobiety”, „Siostry” w Espace Van-Gogh i wspaniałymi vintage’owymi odbitkami. Oraz wystawę Agnès Geoffray „Oni ukośni, oni uparci, oni szturmują” w Commanderie Saint-Luce.
Podczas gdy Erica Lennard oferuje kontemplacyjną i oniryczną pieśń pod hasłem siostrzeństwa, Agnès Goeffray skupia się na dysydenckich ciałach zbuntowanych dziewcząt, opierając się na badaniach nad zakładami poprawczymi dla nieletnich działającymi od końca XIX do połowy XX wieku.
W tamtych czasach (a może i dziś…) dziewczęta były więzione za to, kim były, a chłopcy za to, co robili. Opierając się na refleksji filozofki Elsy Dorlin, że „przemoc wobec kobiet jest zawsze uważana za obsceniczną”, wystawa Agnès Geoffray prezentuje unikatowy zbiór prac (zdjęć i tekstów) z portretami kobiet, które stawiają czoła przemocy uwięzienia, a czasem stawiają opór poprzez ucieczkę.
Świat widziany oczami wrażliwych artystówMyśl w ruchu wciąż wyraża się w Maison des Peintres w pracy „Magma dans l'Ocean” Brandona Gercary. Artysta z Reunion przejmuje Piton de la Fournaise, telluryczny symbol wyspy. To przepiękna wystawa, na której wspominamy amerykańską autorkę Judith Butler: „Queer to nie tożsamość, to styl życia, który sprzeciwia się heteronormalności. To polityczne i subwersywne zakotwiczenie bytu w świecie”. Mówi się nam o dekolonialnym feminizmie, o binarności płci, a wulkan staje się sceną politycznej afirmacji tożsamości „kwir”.
Lila Neutre, „Danse avec les cendres (faire feu)” w Maison des peintres, prezentuje dwa fotograficzne i tekstowe zespoły skupione wokół praktyki twerkingu i voguingu. Twerk Nation i The Rest is Drag traktują taniec i imprezę jako podstawy walki, które są jednocześnie popularne, estetyczne i polityczne. Przywołanie ognia pozwala nam odwrócić przemoc, która wciąż trwa na naszych oczach, wobec społeczności LGBTQIA+, osób z grup rasowych i osób w trudnej sytuacji.
Obowiązkowym punktem programu w kościele Saint-Blaise jest wystawa Nan Goldin pt. The Stendhal Syndrome, czyli pokaz slajdów porównujący obrazy arcydzieł sztuki klasycznej, renesansowej i barokowej z portretami bliskich i osób, które kochała.
W tym roku zdjęcia ponownie opierają się pokusie mówienia rzeczy, których nie mają na myśli, w czasach, gdy historia jest nieustannie przepisywana i przekształcana. Fotografowie również są tu po to, by dawać świadectwo i wyrażać swoją opinię na temat stanu świata.
56. edycja Rencontres d'Arles oferuje 47 wystaw do 5 października, w godzinach 9:30-19:30. Bilety wstępu jednorazowego kosztują od 4,50 do 15 euro. Karnety jednodniowe (35 euro) lub na wszystkie wystawy (42 euro).
Var-Matin